Chcesz, aby Twój tekst został opublikowany na Aspektach tak jak ten powyżej? Zajrzyj do zakładki współpraca.

 

Podobała Ci się powyższa praca? Pomóż nam i autorowi dotrzeć do innych – udostępnij!

ZOBACZ WIĘCEJ

23 czerwca 2020
Mary Wollstonecraft była osiemnastowieczną, brytyjską filozofką, pisarką i feministką. W swojej najsłynniejszej pracy pt. Wołanie o prawa kobiety broniła praw kobiet do edukacji. Całe życie głosiła ideały, w imię których
20 czerwca 2020
Uciekamy w Polsce od tematu rasizmu - wydaje nam się, że nas problem nie dotyczy. To, że nie jest on tak widoczny jak w Stanach Zjednoczonych, nie oznacza jednak, że
08 czerwca 2020
Po czterech latach od premiery Młodego Papieża Paolo Sorrentino powraca w wielkim stylu, aby znów zajrzeć za mury Watykanu i snuć senne refleksje nad człowieczeństwem i współczesnością. W luksusowej sali
29 maja 2020
Muszę przyznać, że nie sądziłem, że będzie mi kiedyś brakowało futbolu z naszego krajowego podwórka. Wątpliwy poziom Ekstraklasy powodował, że nasza liga była głównie obiektem żartów i oglądana była chyba
20 czerwca 2020
Uciekamy w Polsce od tematu rasizmu - wydaje nam się, że nas problem nie dotyczy. To, że nie jest on tak widoczny jak w Stanach Zjednoczonych, nie oznacza jednak, że
08 czerwca 2020
Po czterech latach od premiery Młodego Papieża Paolo Sorrentino powraca w wielkim stylu, aby znów zajrzeć za mury Watykanu i snuć senne refleksje nad człowieczeństwem i współczesnością. W luksusowej sali
27 maja 2020
Pod koniec ubiegłego roku Polacy świętowali sukces Olgi Tokarczuk, która otrzymała nagrodę Nobla za rok 2018. Jednak w tym samym czasie nagrodę przyznano również Austriakowi Peterowi Handke. Chociaż od tego
29 maja 2020
Muszę przyznać, że nie sądziłem, że będzie mi kiedyś brakowało futbolu z naszego krajowego podwórka. Wątpliwy poziom Ekstraklasy powodował, że nasza liga była głównie obiektem żartów i oglądana była chyba

ZOBACZ WIĘCEJ

Chcesz, aby Twój tekst został opublikowany na Aspektach tak jak ten powyżej? Zajrzyj do zakładki współpraca.

 

Podobała Ci się powyższa praca? Pomóż nam i autorowi dotrzeć do innych – udostępnij!

Praca latarnika nie jest tak prosta i niewymagająca jak się może wydawać – nawet wtedy, a może szczególnie wtedy, gdy stanowisko dzieli się z kimś innym. Choć zdrowy rozsądek nakazuje sądzić inaczej, to dokładnie tak było w przypadku dwóch postaci, granych przez Willema Dafoe i Roberta Pattinsona, w najnowszym arcydziele gatunku, które bez większego echa weszło do kin w listopadzie. Panie i panowie, mowa o The Lighthouse, filmie, który odsłania najgłębiej skrywane rejony ludzkiego umysłu.

Jakiś czas temu, konkretnie 29 listopada ubiegłego roku, na ekrany mniejszych kin weszła nowa produkcja Roberta Eggersa – The Lighthouse. Uważnie śledziłem końcowe etapy produkcji filmu (miałem go na oku od lipca 2019) i zadziwiało mnie jak o nim cicho. Oczywiście, horrory nie są i nigdy nie były uwielbiane przez publiczność, ale mimo to bardzo mnie to gryzło. Wszystko wskazywało na to, że powstaje hit. Nieoczywista, a zarazem tak dobrze dobrana forma, znana, choć niezbyt liczna obsada, a na dodatek doceniony już przez krytyków reżyser. Eggers znany był do tej pory jedynie ze wspaniale przyjętego horroru „The Witch”, dystrybuowanego w Polsce jako „Czarownica: Bajka Ludowa z Nowej Anglii”. Już wtedy pokazał, że ma zupełnie inne podejście do gatunku niż większość kolegów z branży. W jego horrorach nie zobaczycie biegających, mordujących ludzi laleczek, ani nie doświadczycie irytujących jumpscare'ów. Człowiek ten stara się przede wszystkim zapewnić niepokojącą, pełną niepewności, mistyczną atmosferę, która sprawia, że choć na ekranie niewiele się dzieje, widz jest przejęty i nieustannie towarzyszy mu przeczucie, że zaraz wydarzy się coś złego. Dziś wiele osób powtarza, że horrory nie są już straszne i według mnie jest w tym ziarno prawdy – popkultura przyzwyczaja nas do wielu tropów i obrazów, więc wampiry, duchy i wilkołaki nie sprawiają już takiego wrażenia jak 100 lat temu. Dlatego właśnie wielu twórców stara się iść na łatwiznę, próbując szokować widzów wnętrznościami, krwią albo wspomnianymi już wcześniej jumpscare’ami. Problematyka horrorów jest jednak materiałem na zupełnie inny artykuł, więc na tym skończę, z nadzieją, że macie przynajmniej ogólny pogląd na to, jakie są produkcje Roberta Eggersa, łącznie z tą najnowszą. The Lighthouse, w dużym skrócie opowiada o dwóch latarnikach, którzy żyjąc razem na niewielkiej, bezludnej wyspie są skazani na swoje towarzystwo. Dafoe, gra starego, zrzędliwego wygę Thomasa Wake’a, który w każdym aspekcie dominuje nad swoim nowo przyjętym pomagierem Winslowem, granym przez Pattisona. Jeden i drugi zdają się mieć masę sekretów – historii, którymi wolą nie dzielić się ze światem. W końcu kto normalny wybiera życie z dala od cywilizacji, na bezludnej wyspie, prawda? Winslow musi szybko dostosować się do zasad, które narzuca mu podstarzały były marynarz. Jedną z nich jest to, że nie wolno mu pod żadnym pozorem wejść na szczyt latarni. „Światło jest moje”. – tak powtarza Wake, pykając fajkę.

 

Główną zaletą produkcji jest przeplatanie piękna i obrzydliwości. Film jest stylizowany na bardzo stary. Już sam format obrazu się wyróżnia — przycięcie go po bokach sprawia, że jest prawie kwadratowy, a to wywołuje w widzu uczucie specyficznej ciasnoty. Wszystko jest spowite w czerni i bieli, co daje ogromny wachlarz możliwości, który został przez reżysera perfekcyjnie wykorzystany. Gra świateł, zabawa cieniami... Już od strony samego wykonania film zasługuje na nagrody. A nie doszedłem jeszcze nawet do zdjęć! Grozę czuć tutaj nawet w samych kadrach. Statyczne ujęcia obejmujące większość wyspy, wyglądają prawie jak obrazy. Część z nich jest niemal całkiem nieruchoma, a jedynym dynamicznym punktem jest np. Winslow z taczką, bądź przelatująca mewa. Przez pierwszą połowę filmu obserwujemy dwóch bohaterów podczas wykonywania prostych, codziennych prac i jakimś cudem to wcale nie nudzi. Jak to możliwe? Z pewnością jest to zasługa kunsztu Eggersa, ale nie tylko. W miarę trwania filmu pojawia się coraz więcej poszlak, które przykuwają uwagę i sprawiają, że chcemy wiedzieć więcej. Wsiąkamy. Kolejna tajemnica, kolejna niepewność. Zaraz po pojawieniu się kolejnej wskazówki, akcja wraca do codziennego życia na wyspie. I tak do pewnego momentu. W tle cały czas widnieje owa upiorna latarnia. Niby nic takiego, ot budynek, na którego szczyt nie wolno wchodzić, bo tracący zmysły staruszek tak powiedział. Cóż z tego, że jego historie zaczynają sobie przeczyć i nie wiadomo co tak naprawdę spotkało jego poprzedniego pomagiera?

 

Jednymi z najbardziej zapadającymi w pamięć scenami są te, w których para latarników razem pije. Choć na początku Winslow ma opory, w końcu chcąc nie chcąc kończy rubasznie śpiewając szanty ze starym Tomem. Ci dwaj panowie są w stanie przytuleni do siebie tańczyć, nucąc smutne pieśni, a zaraz potem wyzwać się na pojedynek bokserski. A to właśnie doprowadza nas, do kolejnego elementu, którego w filmie nie braknie – humoru. Jeżeli do tej pory, byliście przekonani, że to smutny, ciężki film, z przygnębiającą atmosferą, to nie do końca mieliście rację. Eggers operuje bardzo specyficznym rodzajem słodko-gorzkiego humoru, który często rozładowuje napięcie i daje widzowi namiastkę spokoju i porządku. Osobiście uważam jednak, że najlepsze są właśnie te sceny, które tylko na początku wydają się humorystyczne, ale w miarę ich trwania narasta niepokój i poczucie, że coś jednak nie gra.

 

Końcówka, która według mnie jest fantastyczna, może najbardziej podzielić widzów. Zdaję sobie sprawę, że spora ich część może czuć pewien... niedosyt? Idąc na film Eggersa, trzeba się liczyć z tym, że nie wszystko zostanie wyjaśnione. Pewne rzeczy na zawsze pozostaną tajemnicą. Czy to dobrze? To kwestia dyskusyjna. Choć sama końcówka w pełni mnie satysfakcjonuje, to w kontekście całego filmu uważam, że chciałbym wiedzieć troszeczkę więcej. Zgadzam się, że pewne kwestie powinny pozostać niewyjaśnione, ale nie można przesadzić — kiedy widz nie wie zupełnie nic, odczuwa niedosyt. Powiedziałbym, że ten film jest na granicy i ryzykownie balansuje na krawędzi. Z jednej strony raczej rozumiem wybór i konwencję, a z drugiej chciałbym zejść jeszcze dosłownie parę stopni głębiej w tajemnicę. Głupio mi polecać ludziom The Lighthouse jako horror, który kojarzy się z tanim, komercyjnym widowiskiem, wykorzystującym oklepane chwyty, by przestraszyć widownię. Film Eggersa jest tego całkowitym przeciwieństwem, dlatego właśnie wolę używać terminu „film grozy”. Groza to w ogóle doskonałe określenie, dobrze oddające to, co poczujecie podczas seansu. Każdy, kto choć trochę interesuje się tym gatunkiem w sferze pozafilmowej, na pewno od razu dostrzeże niezliczone inspiracje prozą H. P. Lovecrafta; samotnika z Providence, jednego z ojców i prekursorów horroru. Wizje jego i Eggersa bardzo się pokrywają. Człowiek jest u nich przedstawiony jako marna istota, która w obliczu pewnych wydarzeń staje się niewolnikiem własnego umysłu i popada w odmęty szaleństwa. Od pewnego momentu trudno więc powiedzieć co jest prawdą, a co fałszem, co snem, a co jawą, co wizją, a co rzeczywistością... Choć film wszedł na ekrany bez echa, teraz mówi się o licznych nagrodach, a nawet o nominacji do Oscara w paru kategoriach. Być może dzięki temu The Lighthouse zyska należyty rozgłos. Tym akcentem kończę tę recenzję, film oceniam jako genialny i zachęcam do zapoznania się z nim, oczywiście z legalnego źródła.

Praca latarnika nie jest tak prosta i niewymagająca jak się może wydawać – nawet wtedy, a może szczególnie wtedy, gdy stanowisko dzieli się z kimś innym. Choć zdrowy rozsądek nakazuje sądzić inaczej, to dokładnie tak było w przypadku dwóch postaci, granych przez Willema Dafoe i Roberta Pattinsona, w najnowszym arcydziele gatunku, które bez większego echa weszło do kin w listopadzie. Panie i panowie, mowa o The Lighthouse, filmie, który odsłania najgłębiej skrywane rejony ludzkiego umysłu.

30/03/20

The Lighthouse – recenzja

Kadr z filmu „The Lighthouse” – materiały prasowe

O NAS

KONTAKT

ZGŁOŚ PROBLEM

WSPÓŁPRACA

ZASADY PUBLIKACJI

WYMOGI EDYTORSKIE

©  2020 Wszelkie prawa zastrzeżone.
OD MŁODYCH, DLA MŁODYCH